« Listopad »     « 2017 »
Pn Wt Śr Cz Pt Sb Ni
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30
 
         

Historia Leśnego Grodu

 

Genesis


Grecy uważali, że na początku był chaos, Biblia głosi, że początek zwiastowało słowo, z kolei Słowianie wierzyli, że początkiem było światło, bezkresne morze i krążący nad przepastną otchłanią pod postacią łabędzia Bóg Świętowit. 


Grzegorz Śleziak: Jako podróżnik chaosem mogę nazwać różnorodność świata, ludzi i kultur. Ostanie pięć lat spędziłem na zwiedzaniu krajów azjatyckich. Dzięki tym doświadczeniom mogłem sprecyzować swoje myśli i wypowiedzieć słowo: ogród. Przekonanie, które stanowiło jasność idei powstania ogrodu cały czas towarzyszyło mi podczas twórczej pracy nad skrawkiem ziemi, gdzie chciałem wydobyć harmonię z chaosu, słowo wśród wrzasku codzienności i odbić jasność słońca na tafli rzeczywistości.



Tym jest życie bez przeżywania co podróż bez "bycia".


Obecne czasy skłaniają nas do ciągłego biegu. Odruchowo robimy zdjęcia, zabytki budzą w nas zachwyt, jednak nie znamy ich historii, śpimy w hotelach z klimatyzacją nie widząc ludzi którzy żyją tuż obok. Podróżujemy tylko dla potrzeby nowości, a nie chęci poznania.

Będąc 3 miesiące w Indiach podczas spotkania z Sai Babą, na które ludzie czekają po 4 lata uświadomiłem sobie jak ważna jest chwila i jej kontemplacja.


Leśny Gród stanowił dla mnie wyzwanie "uchwycenia chwili", chciałem by to miejsce mogło być przyjazne środowisku rozważań człowieka. Przyroda i jej różnorodność skłania nas do refleksji, daje odpoczynek i jest niezaprzeczalnym symbolem piękna. Tworząc ogród chciałem objąć ją w całej swej rozmaitości wysadzając 100 tys. różnych roślin, w tym orientalnej i egzotycznej flory.  Mogą się tu cieszyć wolnością zwierzęta, ptaki, pawie, bażanty, żółwie żyjące w naturalnych warunkach, różne gatunki ryb a także kumkające żaby zielone

Będąc w Indiach spotkałem również Dalajlamę w szpitalu cierpiącego na chorobę wrzodów żołądka. To zastanowiło mnie nad tym jak człowiek, który jest przywódcą buddystów, wzór opanowania i spokoju może cierpieć na chorobę zabieganej cywilizacji.

Następnie byłem w Wietnamie, gdzie zobaczyłem jak buddyzm został pochłonięty przez panujący komunizm, byłem świadkiem tego jak ustrój niszczy wierzenia ludzi.

Obserwacje te zainicjowały myśl o stworzeniu rzeźb, które korespondują z kulturą i tradycją Wschodu, a także są symbolem spokoju którego zaznałem obcując z buddystami, poznając chińską sztukę życia tao. Dopiero żyjąc z ludźmi z ubogich krajów Azji mogłem pojąć ich sposób myślenia, spokój i radość, która była obecna mimo pozornej materialnej nędzy, jednak nie obezwładniła ducha tych ludzi.

Zadziwiające jest to, że my ludzie żyjący w wymarzonej Europie, gdzie tak dużą rangę odgrywa bezpieczeństwo i przepisy, które winny w pełni normować świat i dostarczać spokoju, tak rzadko jesteśmy w stanie zdobyć się na uśmiech i tolerancję wobec innych. Pseudospokój uzyskujemy niejednokrotnie dopiero po zażyciu tabletek nasennych czy antydepresyjnych. Podobną prawidłowość zauważyłem również w bogatszej części Azji jak Hong Kong, Tajwan, Chiny, gdzie pęd za fortuną zatraca inne wartości i poczucie przynależności do danej kultury.


Zatem tworząc ogród przyświecała mi myśl by był on przystanią wyciszenia, miejscem gdzie możemy zatrzymać się w biegu, zrelaksować i być otoczonym namiastką różnych kultur. Jednak nie mogłem zapomnieć o naszych słowiańskich korzeniach, więc ostatnią koncepcją wieńczącą dzieło jakim jest ogród jest Świętowit. Ma on stanowić nawiązanie do tradycji i korzeni polskich. Chcę tym samym, by ludzie docenili i pielęgnowali staropolską tradycję i byli jej świadom.

Cały czas usilnie chcemy wdrożyć obce święta w naszą kulturę, takie jak chociażby Walentynki czy Halloween, a przecież nasi przodkowie cieszyli się magią Świętojańskiej Nocy, czy poszukiwaniem wymarzonego kwiatu paproci, który zakwita tylko raz, a kto go znalazł, wg wierzeń, cieszył się dobrobytem i szczęściem. Dlatego Świętowit ma być nawiązaniem do słowiańskich wierzeń, które będą formą dialogu z ówczesną rzeczywistością.



Dlaczego powstał ogród i jakie pytania zadawali najczęściej tegoroczni odwiedzający?

Chciałbym na naszej stronie udzielić wszystkim, którzy odwiedzali mój ogród odpowiedzi na pytania, które najczęściej były zadawane.

 

Dlaczego powstał ogród ?


Na powstanie takiego pomysłu z pewnością wpłynęło wiele czynników. Myślę, że istotną sferą każdego człowieka jest jego dzieciństwo. Wówczas człowiek jest małym, ale bacznym obserwatorem wszystkiego, co się dokoła dzieje. Rodzą się pierwsze pozytywne i negatywne emocje, co w dużym stopniu rzutuje to na naszą przyszłość.

Dzieciństwo to okres, za którym każdy z nas czasami tęskni. W myśl tych słów śmiem twierdzić, że moje dzieciństwo odegrało niebagatelną rolę w tworzeniu ogrodu. Wychowałem się w mieście, jednak wakacje spędzałem u babci na wsi w Kamesznicy, pasłem i doiłem krowy w wieku dwudziestu lat, odbierałem poród konia czy krowy, widziałem jak wykluwają się kury, to było dla mnie wspaniałe przeżycie, uczestnictwo w naturalnym procesie rozwoju. Wiem co to znaczy zmaganie się rolnika z pogodą, widziałem jak ważne dla dziadka było siano, jak walczył, żeby mu je nie zalało, jak ciężko pracował nosił ostrewki na ramionach po 10km, jak ręcznie kosił pole kosą,  tego również nauczyło mnie to życie.

Obecnie zwiedzałem całą kulę ziemską, byłem w różnych bogatych i biednych krajach. Wiedziałem ciężką pracę ludzi, a także zmanierowane osoby dla których największym sukcesem życia jest mieć luksusowe auto, parę kochanek, basem i mnóstwo kanałów telewizji. Taki styl życia odrzuciłem, bo nie mam czasu na telewizję, prócz wiadomości, a pieniądze, które wydałem na budowę ogrodu mogłyby starczyć na kilka pubów, gdzie leje się piwo i szybko się bogaci ceną nieszczęścia wielu młodych ludzi, którzy czasami nawet nieświadomie marnują czas i charakter. Jednak wybrałem inną drogę, długą, mozolną bez basenów i BMW i to co robię jest wynikiem czystej radości i fascynacji.

Chciałbym, aby ogród był dostępny dla wszystkich za darmo, żeby każdy mógł się zapoznać z ludzką pracą, przyrodą, sztuką, lecz koszty związane z utrzymaniem ogrodu i pracowników wymagają ogromnych nakładów finansowych i ciężkiej pracy od rana do wieczora. Koszty związane z ogrodem są całoroczne, a ogród funkcjonuje tylko przez 6 miesięcy. Budując Leśny Gród przez 7 lat mozolnie i ciężko pracując zdawałem sobie sprawę, że parki i ogrody botaniczne są nierentowne na całym świecie i dotowane przez miasta czy gminę, ale świadom tego uważam, że nie jestem człowiekiem, który się wzbogacił na sprzedaży alkoholu czy papierosów – niszczących ludzkie życie, które są podmiotem tragedii wielu rodzin.

Przez 20 lat sprzedawałem sprzęt medyczny ratujący życie ludzkie szwajcarskiej firmy Micro Life i Boneco przeznaczony dla chorych dzieci (inhalatory, nawilżacze, termometry, oczyszczacze powietrza). Piszę to dlatego, że doświadczając odwiedzin wielu ludzi, telewizji, gazet często padało pytanie, skąd wziąłem pieniądze, czy byłem członkiem mafii, czy miałem dom publiczny, który pozwolił mi się wzbogacić, dzięki czemu mogłem zbudować ogród, by zaspokoić swoją próżność czy snobizm.

Pomysł powstania ogrodu zrodził się wtedy, kiedy byłem u Sai Baby w Indiach. Po pierwszych dwóch tygodniach pobytu zostałem przyjęty na prywatną wizytę u Sai Baby. Chciałem się z nim spotkać, aby sprawdzić, czy nie jest  szarlatanem, do którego przyjeżdża codziennie 100 tys. ludzi z całego świata, czy prawdą jest, że urodził przez usta złote jajo, czy materializuje z powietrza tzw. Kardamon, który daje pielgrzymom na dłoń, czy rozdaje złote sygnety. Podczas mojego pobytu pewnego dnia udałem się o 3 rano na plac, gdzie klęczały już tysiące pielgrzymów i klęcząc zostałem tam do 7 rano, pozostając w 7 rzędzie, gdzie zostałem wylosowany na prywatną wizytę, dalej po wejściu na plac klęcząc i wymieniając wzrok z bardzo szczupłym człowiekiem w pomarańczowej tunice, widziałem jego siłę wzroku (do dziś go widzę) i jako jedyny nie miałem koperty z życzeniami, czy dolegliwościami, od których on mnie uwolni. Wtedy właśnie skinął głową przyzwalając na prywatną wizytę w cztery oczy w towarzystwie dwudziestu innych osób. Na tym właśnie spotkaniu powiedziałam o swoich oczekiwaniach wobec niego, o moich wątpliwościach dotyczących jego osoby. Kończąc wizytę powiedział mi, że do mnie w przyszłości będą przychodzić pielgrzymki ludzi – wtedy nie miałem jeszcze pomysłu i wizji mojego ogrodu.

Dziś po pięciu latach od otwarcia ogrodu i odwiedzeniu go przez tysiące ludzi przypominają mi się te słowa. Wizytę u Sai Baby w Indiach jako jedną z wielu podróży, które odbyłem w życiu będę pamiętał długo, gdyż dzięki niej doświadczyłem wielu wspaniałych rzeczy. Rozmawiałem tam z ludźmi z całego świata, ćwiczyłem jogę na dachu budynku o 7 rano, widziałem Słowaków i Czechów, którzy dostali złoty sygnet, jadłem na stołówce, gdzie całodzienne wyżywienie kosztuje 1 zł, a gotują tam wolontariusze z całego świata. Doświadczenia  te zainicjowały moją drogę myśli do tworzenia Leśnego Grodu.